Moja rodzina specjalizuje się w małych rybkach. Pochodzę z jezior. A więc sielawy, węgorze i okonie. Nie łowimy, ale spożywamy hurtowo. Poddajemy wcześniej obróbce.
(Nie wiem właściwie, czemu piszę w liczbie mnogiej - nie uczestniczę w tych zabiegach raczej, ale chyba po prostu utożsamiam się z tradycją. Jakąś mieć trzeba ;)
Moje obserwacje. Zdjęcia nieco już archiwalne.
zrobione:
...i narzędzie, użyte do łuskania. Patent domowy. Kawałek listewki, na to przybity kapsel od piwa.




0 komentarze:
Prześlij komentarz