sobota, 17 grudnia 2011

tira-mi-su. jak słodki powinien być deser?

"tira mi su" czyli "pocałuj mnie tu"? ;)

Do rzeczy:
Czy kiedy goście podczas deseru kilkukrotnie powtarzają: "bardzo słodki" - to mam to odbierać jako komplement czy naganę?
Zdarzyło mi się ostatnio przy tiramisu właśnie i jeszcze przy innym świetnym prostym deserze - wiśniach z octem balsamicznym i wódką zapiekanych pod kruszonką. I jakkolwiek zdanie moich gości ma dla mnie duże znaczenie, to jednak będę obstawać przy tym, że niektóre desery powinny być naprawdę bardzo słodkie. A mówi to osoba, która cukru na co dzień nie używa (chyba, że do zup). Nie lubię słodyczy robionych przemysłowo, mogę żyć bez słodkich ciast, podwieczorki to w moim domu po prostu owoce i orzechy. Ale zdarzają się przecież okazje - a jak okazja, to i deser. I - zgodzę się - są takie desery, którym przesłodzenie szkodzi i jest ich zresztą bardzo dużo, np. szarlotka może być za słodka, tzn. jabłka nie mają wcale lub za mało kwasku, albo tort dlaczego bywa mdły? bo ktoś zapomniał dodać odpowiednio kwaśniej konfitury np. z czarnej porzeczki. No, właśnie: słodycz musi być zawsze czymś zrównoważona. Czym ratuje się moje bardzo słodkie tiramisu? Moją bardzo mocną czarną kawą! (także kawą w biszkoptowej warstwie deseru). I tylko tak sparowane tiramisu istnieje, i tak też zostało podane tym razem.
Czy był jednak błąd z mojej strony jakiś? Był chyba - za duże porcje podałam. Słodyczy, nawet z kawą, nigdy nie można dawać za wiele, bo przestają smakować (mówię o sobie i większości ludzi chyba, a nie o moim mężu).

A za zupełnie niesłodkie tiramisu, które jadłam będąc w gościach u moich gości, następnym razem grzecznie podziękuję.

0 komentarze:

Prześlij komentarz