środa, 28 grudnia 2011

włos w pierniku

Rozłamałam piernik na pół i znalazłam w środku swojego własnego włosa. Tak szybko wyrzuciłam ciastko do śmieci, że nie zdążyłam udokumentować tej porażki kulinarnej. Fatalnej porażki! Mogę się tylko pocieszać, że ciastko z włosem trafiło się mnie samej, a nie komuś, kogo częstowałam.
A swoją drogą, czemu włos w jedzeniu jest taki straszny? Nie przenosi chyba żadnych zarazków, właściwie jest "czysty". Więc chyba tylko obrzydliwy? Równie obrzydliwy, co mucha w zupie? Na szczęście tego grzechu akurat nie popełniłam. Ale zdarzyło mi się zostać poczęstowaną zupą, w której pływały meszki. I to nie w knajpie, a u kogoś w domu. Górę nad uprzejmością wzięło obrzydzenie. Oczywiście.

0 komentarze:

Prześlij komentarz